Wizja lokalna biegłego.

On 18 stycznia 2010, in Tynki, by admin

Od kilku miesięcy walczę w sądzie o tak zwany dział spadku po ojcu. Ostatnio, właśnie w tej sprawie odwiedził mnie biegły sadowy, chcąc dokonać wizji lokalnej domu i majątku, który czeka na podział. Oczywiście na to zezwoliłem, czego chwile potem bardzo żałowałem. Biegły okazał się mało zorientowany w sprawach budowlanych, co mnie niezmiernie zaskoczyło. Zaczęło się od tego, że nie potrafił ocenić tynków położonych w domu. Mylił posadzki maszynowe z posadzkami zacieranymi ręcznie. Nie potrafił określić, czy na podłodze są oryginalne panele czy może jest to zwykła wykładzina podłogowa. Ale najgorsze przyszło potem. Posądził mnie o to, że wewnątrz całego domu, na ścianach kładzione były tynki maszynowe, co podniosło wartość tego domu. Spojrzałem na niego ze zdziwieniem, w końcu miałem świadomość, że nikt tego nie robił. Nawet śmiałem się, że na budynku gospodarczym jest w stanie znaleźć tynki gipsowe jak się uprze. Wzbraniał się też z jasną wycena wartości domu przed zakończeniem sprawy. Po zakończeniu, wycena nie będzie mi do niczego potrzebna. Tak sobie pomyślałem. Po tej wizycie doszedłem do wniosku, że to, że ktoś ma przed nazwiskiem słowo biegły nie znaczy, że się zna na tym, co robi. Ciekaw jestem tylko jak moja sprawa w sądzie potoczy się dalej. Ja oczywiście postaram się, żeby jak najkorzystniej dla mnie.